Harmony Clean Flat Responsive WordPress Blog Theme

Jakie filmy z wątkami LGBT warto obejrzeć? Cz. I

6/13/2014 Żaneta Sz 3 Comments Category : , ,


Istnieją takie filmy, które raz obejrzane - pozostają w nas na zawsze. Poruszają, uczą lub wywołują uśmiech na twarzy. Mam kilka takich filmów, do których  z różnych powodów chętnie wracam. Nie ukrywam, że także ze względu na tematykę LGBT. Poniżej wymienione produkcje szczególnie przypadły mi do gustu. Dorastając i godząc się z samym sobą dobrze jest zobaczyć, że nie jest się jedyną osobą na świecie, mającą takie problemy. Niektóre z tych filmów uczą akceptacji, pokazują konsekwencje jej braku i mam nadzieję, że pozostawią ślad w pamięci nie tylko osobom LGBT.  Filmów godnych polecenia jest całkiem sporo. Filmów, które poruszają tematykę LGBT, gdy zaczniesz szukać, też jest jeszcze wiecej. Nie wiem ile zajęłoby mi opisanie ich wszystkich, więc skupię się na tych, w których te wątki są na pierwszym planie. W części I wpisu o filmach będą zawarte moje ulubione pozycje. W kolejnych opiszę te, które warto zobaczyć, ale niekoniecznie wzbudziły we mnie tak entuzjastyczne odczucia. W każdym razie: nieważne kim jesteś, z czym się identyfikujesz - poniższe pozycje warto obejrzeć, bo niejednokrotnie dają do myślenia. Dajcie też znać w komentarzach co dla was jest najważniejszą pozycją filmową, co szczególnie zapadło w pamięć, a co chcielibyście zobaczyć. Niewykluczone, że coś z tych propozycji pojawi się w kolejnym wpisie (części II (klik!), ulubione seriale (klik!)).


C.R.A.Z.Y. to mój ukochany film. Kocham w nim absolutnie wszystko, zaczynając gry aktorskiej całej obsady, poprzez postać głównego bohatera, a kończąc na całości historii i doskonałej muzyce. Reżysera (Jean-Marc Vallée) pewnie kojarzycie: nakręcił film nominowany do Oscara - Witaj w klubie, nad którym także warto się pochylić (i jest w nim wątek transseksualisty, więc to także w temacie). Na piękno tego filmu niezaprzeczalnie wpłyną Marc-André Grondin, który zagrał głównego bohatera, Zaca. Zac jest jednym z pięciu braci (tytuł to nawiązanie do ich imion i piosenki Patsy Cline o tym samym tytule), dorastających w latach 70 w Kanadzie. Bez wątpienia jako dziecko jest pupilem rodziców. Wyróżnia się talentem muzycznym (według ojca) i szczególnymi zdolnościami (według matki). Jednak przede wszystkim od braci różni go wrażliwość, przez którą niechcący w wieku 6 lat wypowiedział wojnę swojemu ojcu. I od tej pory jego nastoletnie życie poniekąd staje się walką o akceptację. Zac stara się dostosować, pozyskać miłość szorstkiego ojca i przestać być "pedrylem" w oczach starszych braci. Film pokazuje, że proces akceptacji samego siebie trwa, a zostanie zaakceptowanym przez rodzinę, może zająć jeszcze więcej czasu. Całość obrazuje też, jak ważne dla dziecka jest to, żeby rodzic zwyczajnie go kochał - takim jakim jest. Ogromnym atutem tego filmu jest muzyka, która doskonale oddaje klimat lat 70. Piosenka "Shine On You Crazy Diamond" Pink Floyd, która wita nas, gdy główny bohater przestał być dzieckiem, już świadczy o tym, że to będzie coś dobrego. Ponadto w produkcji usłyszymy m.in. Space Oddity (David Bowie) czy Sympathy For The Devil (The Rolling Stones). Wszystko to składa się na dobrą całość, która działa na emocje widza, a jednak przy tym wszystkim nie jest zbyt dramatyczna, obciążająca. Gorąco polecam ten film każdemu. Osobiście uwielbiam go oglądać, tak jak moja mama, która w tym roku kupiła wersję DVD i jeden świąteczny wieczór, zamiast z Kevinem, minął nam (ponownie) z Zackiem.
Jednym z elementów filmu, który ma niesamowity wpływ na jego całościową ocenę jest klimat. Stworzenie go poprzez odpowiednie kadry, grę świateł, muzykę czy spojrzenia aktorów jest ogromnym wyzwaniem. Te subtelności jednak tworzą całość, która działa na zmysły, pobudza wyobraźnię i pozwala zatopić się w przedstawianej historii. Również brak tego klimatu jest odczuwalny: przecież ile razy obejrzeliśmy film, który niby był dobry, a jednak czegoś nam w nim brakowało? Ciężko wtedy określić o co chodziło, bo przecież jak opisać tajemnicze "to coś" - zarówno w miłości, jak i w filmie jest to ciężkie do określenia. Piszę o tym, ponieważ kolejny obraz zdecydowanie posiada klimat, to subtelne coś, co przemyka przez ekran i nasze myśli. Działa na nas, czaruje i sprawia, że chcemy powracać. Dodatkowo cały ten klimat z każdym kolejnym kadrem filmu narasta, gęstnieje (ale nie przytłacza), tylko po to, żebyśmy na jego końcu zostali wysadzeni z butów. Nie, nie wybuchem, nie wartką akcją tylko dawką emocji. Film Sztuka wysublimowanej fotografii jest odzwierciedleniem powyższego. Czaruje swoim klimatem, wolno płynącą akcją i grą aktorską. Postaci nie są piękne, ich otoczenie nie jest glamur, jednak oko można zawiesić właśnie na tym dostrzegalnym klimacie. Pozwala to wczuć się w emocje Syd, której fascynacja swoją sąsiadką, zdolną aczkolwiek nieco zapomnianą fotografką Lucy, z każdą sceną wzrasta. Zresztą wiele kobiet odczuwa nagłą fascynację, gdy tylko poznaje lesbijkę - zaczyna myśleć nad swoją seksualnością i pragnieniami. Dodatkowo Syd przekraczając próg mieszkania Lucy wchodzi do świata artystów, związanego z wychillowanym stylem życia i narkotykami. Jednak poznanie prawdziwej miłości może wszystko zmienić, tylko pytanie: czy nie zdecydujemy się na to za późno?

W tym samym roku co Sztuka wysublimowanej fotografii powstał film utrzymany w podobnym klimacie - Gia. Tu także mamy lesbijską miłość i narkotyki, jednak cała historia bazuje na życiu modelki Gii Carangi. Tak jak powyżej możemy zobaczyć jak życie zmienia się przez brak kontroli i ćpanie. Jednak w Gii wszystko jest brutalniejsze, mniej subtelne. Nie zmienia to jednak faktu, że film warto obejrzeć. Angelina Jolie w tytułowej roli jest genialna. Lubię filmy, które nie kończą się happy endami i są mocne. Ten zdecydowanie do takich należy.

Filmem, który niesamowicie poruszył mnie gdy miałam naście lat jest Lost & Delirious (Zagubione). Jest to mój "nastoletni numer jeden" wśród lesbijskich filmów. Przedstawia on historię trzech dziewczyn z perspektywy młodej Mary, która po śmierci matki zamieszkała w szkole z internatem. Jej współlokatorkami zostały starsze "przyjaciółki", których relacja jednak jest dużo bliższa, niż wszyscy myśleli. Mary zostaje narratorem opowieści, powierniczką ich sekretów i stara się nie dopuścić do najgorszego. Jednak ile może mała "Myszka" wobec ogromu emocji i uczuć, z którymi ciężko sobie poradzić w nastoletnim wieku? Szczególnie jeśli otoczenie tego nie ułatwia. To jeden z tych filmów, które przywodzą na myśl pytanie "a co by było gdyby": nie presja społeczna, nie strach przed odrzuceniem czy brak akceptacji ze strony rodziny. Co by było gdyby to miłość mogła zawsze być najważniejsza.

Jedną z głównych ról w Zagubionych gra Piper Perabo, która zagrała także w innym filmie o tematyce kobiecej. Tym razem to coś lżejszego, co napawa mnie optymizmem po obejrzeniu. Imagine Me & You (okropnie przetłumaczone jako Gry Weselne), to historia Rachel i Luce, które poznają się na ślubie tej pierwszej. Porozmawiały tam chwilę i właściwie na tym kończą się tytułowe "gry weselne", stąd kompletnie nietrafione tłumaczenie. Lucy jest kwiaciarką i to ona przygotowała wizualną oprawę ślubu i wesela młodej pary. Za sprawą męża Rachel (w tej roli świetny Matthew Goode) kobiety zaprzyjaźniają się. Oczywiście stopniowo rodzi się między nimi uczucie. Tu powracamy do kwestii odkrywania w sobie lesbijki - do czego prowadzi impuls poznania kobiety kochającej kobiety. Także mężowie - uważajcie kogo zapraszacie na kolację czy mecze ;)
Historia jest banalna, racja, jednak ten film jest po prostu uroczy. Lubię go, lubię jego optymistyczne zakończenie i kwestię odkrywania prawdziwej miłości. Na jego urok składa się też niewinność całej relacji - zbliżenia ograniczono do spojrzeń, aluzji, niepewnych zbliżeń, emocji i jednego pocałunku. Oglądając ten film zakochałam się w przepięknej Lenie Headey, którą obecnie większość z was zapewne zna z roli Cersei w Grze o Tron. Jeśli masz dość dołujących i mocnych zakończeń - zobacz Imagine Me & You, jest to idealny film na odstresowanie się. Nie jest to kino wymagające, jest to po prostu kino urocze. Główne bohaterki są urocze, mąż jest uroczy i ich rodziny także - mimo takiej dawki uroku całość nie jest przesadzona czy przesłodzona i to pewnie tez stanowi o sile tego filmu. W przeszłości, gdy było mi smutno oglądałam ten film. Jest w nim coś co napawa optymizmem. Oczywiście jeśli przymkniemy oko na losy kochającego męża.

Wróćmy do nastoletnich fascynacji. Jednym z pierwszych filmów o tematyce lesbijskiej, które zobaczyłam było Fucking Amal. Pamiętam zdziwienie taty, gdy poprosiłam go o ściągnięcie tego filmu, a on zaznajomił się z fabułą. Ale cóż, przecież "osoby w tym wieku" interesują się takimi tematami. Później już chyba nikogo nic nie dziwiło. A ja sama nauczyłam się ściągać pliki. Wracając do filmu, to opowiada on o dziewczynie z malutkiej wiochy zabitej dechami, która zakochuje się w najfajniejszej dziewczynie w szkole. Cała historia opisuje ich stopniowo budowaną relację. Wszystko zaczyna się od pocałunku "na żarty", który jednak daje do myślenia, i sprawia, że świat wokół zmienia się. Trywialne rozmowy i głupiutkie koleżanki przestają cieszyć, pojawiają się myśli związane z własną tożsamością i chęć jej odkrycia. Dochodzi do tego wszystkiego (jak zawsze) pragnienie miłości i akceptacji. Chyba nie znam lesbijki, która nie lubiłaby Fucking Amal. Pewnie właśnie dlatego, że każda z nas przeżywała coś podobnego i dobrze wie, że nie ma nic gorszego niż duszna mieścinka, w której ciężko być sobą. Ponadto wiele osób w zbliżonym wieku do mojego i nieco starsze właśnie od tego filmu zaczynały przygodę z kinem LGBT.

Chyba niektórzy aktorzy obdarzeni są szczególną wrażliwością, dlatego pojawiają się kilkukrotnie w filmach o tematyce homoseksualnej. Wspomniany wcześniej Matthew Goode zagrał także w filmie Samotny mężczyzna. Może i nie ma go na ekranie zbyt długo, ale jednak cała historia poniekąd obraca się wokół jego postaci. Główną rolę gra tu Colin Firth, który wcielił się w postać nauczyciela akademickiego - Georga. Jest to historia niesamowicie smutnego mężczyzny, który stracił ukochanego. Cały obraz ukazuje jak silna może być miłość, jakie piętno odciska na nas jej utrata i jest to niezależne od płci osoby, którą kochamy.

Aimee & Jaguar to historia dwóch kobiet, których losy skrzyżowały się podczas II Wojny Światowej. Obie były z zupełnie innej bajki: jedna z nich to żydówka, natomiast druga to żona niemieckiego żołnierza - antysemitka, twierdząca, że zawsze potrafi wywęszyć żyda. Jednak jedynie co zwęszyła przy Felice, to gorące uczucie, które między nimi powstało. Pomimo odrębności ich światów coraz bardziej angażują się w tę relację, jednak wojna ma swoje prawa i ... No właśnie i co? Polecam zobaczyć ten film, a przekonacie się sami!

Wróćmy do filmów, które zostają w pamięci, bo poruszają swoją prawdziwością. Problem braku tolerancji dotyka każdego homoseksualistę. Nawet jeśli nie w bezpośredni sposób, to jednak. Nie musimy dostać kijem w tył głowy, wystarczy przeczytać pełne nienawiści wpisy w internecie czy posłuchać prawicowych polityków w telewizji. To jednak da się przeżyć, gorszy jest brak akceptacji najbliższych. Wiem jak bolesne jest to, gdy matka stawia Jezusa i "jego" prawa ponad swoje dziecko i jego szczęście. Widziałam ile łez i bólu potrafi to wywołać. Ile nerwów kosztuje brak docieralności argumentów, na które jedyną odpowiedzią są cytaty z biblii. Film Modlitwy za Bobby'ego jest tego dokładnym zobrazowaniem. Produkcja pokazuje jak raniący może być brak akceptacji rodziny i jakie to ma skutki. Jest to dobra przestroga dla tych, którzy twierdzą, że Bóg uparcie nienawidzi homoseksualistów, dlatego trzeba ich potępiać. I pokazuje, że czasem rozumiemy pewne sprawy za późno. Daje do myślenia, niestety nie wszystkim. Boże uparciuchy skupiają się na tym, co nie trzeba - coś się stało bo "chłopak go zdradził", nie zauważając, że na nieszczęście składało się coś, co nawarstwiało się z winy braku akceptacji rodziny. Zobaczcie sami, ale pamiętajcie: weźcie chusteczki!
LGBT to oczywiście nie tylko filmy lesbijskie, więc na koniec dwa moje ulubione filmy spod literki T. Poruszający Nie czas na łzy to pozycja obowiązkowa. Główną rolę zagrała niesamowita Hilary Swank, która stała się Brandonem całą sobą. Jej tembr głosu, gesty i postawa są tak chłopięce, tak zaangażowane w pragnienie bycia mężczyzną, że tworzy to świetną kreację. Brandon to miły chłopak, który przyjeżdża do małego miasteczka i stara się zaaklimatyzować. Zakochuje się w Lenie (Chloë Sevigny, grająca też w Gdyby Ściany Mogły Mówić 2 - także polecam), która mimo domyślania się prawdy o jego płci akceptuje go. Jednak małomiasteczkowe ciasne móżdżki innych mieszkańców nie są tak tolerancyjne i nie kończy się to dobrze... Film jest mocny, smutny i godny polecenia.

Po za tym warto także obejrzeć film Śniadanie na Plutonie, gdzie Cillian Murphy jest genialny w głównej roli. Jego twarz jest tak specyficzna - bo z jednej strony jako Kicia jest śliczny, a jednak, gdy mu się przyjrzysz ma w sobie coś dziwnego. Wszędzie film jest opisywany jako "historia młodego i zabawnego transwestyty", jednak moim zdaniem Kicia jest całą sobą kobietą, czuje się nią i właśnie w takiej roli występuje. Wyrusza z irlandzkiego miasteczka, gdzie jako dziecko został porzucony i wyrusza na poszukiwanie swojej matki do Londynu. Cała historia dzieje się w burzliwym dla stosunków Anglii i Irlandii okresie, w latach 70. Cały film jest pełen inteligentnego humoru i dystansu.

RELATED POSTS

3 komentarze

  1. Żaneta... nawet nie wiedziałam, że Ty potrafisz z takim uczuciem pisać :) aż mnie zainteresowały te Twoje propozycje. I to jest coś dla mnie - filmy, a nie seriale.

    Lubię wiele filmów, ale rzadko zdarzają się takie, które oglądam kilka razy... takim moim ukochanym filmem jest Ogród Luizy z Dorocińskim i Soliman.
    A jak chodzi o wątek LGBT to wysoko oceniam Panaceum, chociaż tego wątku jest tam tak naprawdę niewiele...

    Zapraszam do mnie na Filmweb, to zobaczysz co mi się podoba i te oceniona na 2/10 :p

    OdpowiedzUsuń
  2. Cześć, myślę że poleciłabym Short Bus.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurczę, Shortbus. Wybacz zaśmiecanie. Skasuj mój poprzedni komentarz.

    OdpowiedzUsuń