Harmony Clean Flat Responsive WordPress Blog Theme

Prawo do własnej macicy i masturbacja księży

7/04/2013 Żaneta Sz 0 Comments Category : ,

W mediach stale obecne są dyskusje dotyczące dzieci, porodów, aborcji, wielkości rodziny i życia. Nie słabnie ona, gdyż cokolwiek by się nie działo, to czujni obrońcy życia, z Terlikowskim na czele, wszystko chętnie komentują. Wczoraj stwierdził on, że Polskim darem na kanonizację JP2 powinna być ustawa zakazująca aborcji eugenicznej. To byłby kolejny cud za wstawiennictwem Ojca Świętego, określając zarodki mianem Mniejszości nienarodzonych i niepełnosprawnych. Jak widać usilnie chce dopasować się do "mody" na obrony mniejszości. Nie wolno upokarzać, krzywdzić itd. NARODZONYCH mniejszości, weźmy na przykład religijnych, zatem Terlikowski dzielnie będzie w "mniejszość" przypisywał nawet płody. Powstaje pytanie czy sperma także jest mniejszością dzieci nienarodzonych i należy jej się równe traktowanie, tak jak wyznawcom innych religii, homoseksualistom czy obcokrajowcom?

400 tys. podpisów pod projektem ustawy zakazującej zabijania dzieci z Zesp. Downa. Brawo!!! Czas na posłów. Pokażcie, że jesteśćie pro life - napisał Tomasz Terlikowski. Jak zawsze publicyści prawicowi uwielbiają posługiwać się hiperbolami, rzucając gdzie się da słowa-klucze, jakimi w przypadku akcji pro-life jest morderstwo i zabijanie. Zarzucając chęć mordu wszystkim, którzy odważą się chociażby podjąć dyskusję na temat tego, co chcą począć ze swoją macicą. Niczym władcy totalitarnych reżimów pragną zawładnąć każdą sferą życia obywatela. Myślą, że mogą mówić nam - kobietom, wam - partnerom kobiet, jak mamy żyć. Jak mamy żyć i co robić ze swoimi ciałami. Nawołując do przebijania prezerwatyw, ktoś arbitralnie narzucić nam przymus rozrodu. Hola, hola, dlaczego jakiś katolicki publicysta ma decydować kiedy mam spłodzić dziecko? Dlaczego ktoś, kto nie ma do tego najmniejszego prawa, chce zarządzać moją macicą?


Jeśli księża, katoliccy publicyści czy konserwatywni politycy tylko krzyczeliby nam nad głowami "rozmnażać się!" nie byłoby tak źle. Gorsze jest to, że oni chcą ingerować w to, jak i z kim mamy to robić. Seks przestaje być sferą prywatną, intymną częścią naszego życia, zostaje wyciągnięty na ambony. Księża i inni wszystkowiedzący wybrańcy (z woli Boga, natchnieni biblią - a jakże!) grzmią: jeśli seks to tylko po ślubie! Tylko po bożemu, tylko w celach rozrodu, więc bez antykoncepcji! O tym, że z osobą przeciwnej płci chyba wspominać nie muszę, bo to oczywiste! Wiemy już z kim możemy sypiać, jak i po co. Dlatego często warto nam przypomnieć, co MUSIMY zrobić z faktem ciąży. Następnie oczywiście nastąpi instruktaż jak wychować i jak żyć, ale po kolei, skupmy się na samym fakcie rodzenia.


Zastanawia mnie czemu ktoś, tak na prawdę nikt ważny, myśli, że może mi nakazać być krową do rozrodu? Jak inaczej można określić sprowadzanie roli kobiety do dawania się zapłodnić i rodzenia? I tak w kółko, jak najwięcej! Po co kobieta ma decydować co chce zrobić ze swoim życiem i kiedy mieć dziecko, skoro z mediów może wylewać się morze jadu, niosące ze sobą potępienie dla takich, które o dzieciach nie myślą i ich nie chcą. W przypadku powyższego jest to także próba zakazu, a właściwie odebrania jakiejkolwiek możliwości dyskusji na temat porodu i całego życia.


Podziwiam ludzi wychowujących chore dzieci, zajmujących się nimi - nie tylko własnymi, także tymi adoptowanymi. Jednakże biorę pod uwagę, że nie każda kobieta (szczególnie, gdy okaże się, że z dzieckiem może zostać całkiem sama) może temu podołać. Nawet nie musi chcieć próbować, to w końcu jej życie. Tak, w tym przypadku nie chodzi tylko o danie go komuś poprzez urodzenie, tu chodzi o opiekę nad kimś, kto zawsze pozostanie dzieckiem - to poświęcenie całego życia.
Dobrze, gdy to dziecko już się rozwinie, urodzi - jest to życie. Mogę je wydać na świat i porzucić. Kto się nim wtedy zajmie? Pan Terlikowski? Nie. Wtedy nikogo, żadnego działacza pro-life, to nie będzie obchodziło. Obrońcy plemników i zygot będą skandować swoje hasła gdzie indziej, chcąc sobie przywłaszczyć nasze macice. Te prawdziwe life, pozostanie bez pro, może żyć w nędzy, umierać gdzieś z głodu, być katowanym przez zakonnice w przytułku. To nie będzie już istotne - w końcu to życie zostało ocalone.

Zaproponowałabym, aby to księża, tak krzyczący o absolutnym zakazie aborcji i przymusowi rodzenia jak największej ilości dzieci, zajęli się tymi porzuconymi, niechcianymi życiami. Obawiam się jednak, że byłoby to dosyć ryzykowne - dla samego dziecka. Będąc przy księżach: skoro tak nawołują, zarządzają wręcz macicami polskich kobiet i spermą mężczyzn, dlaczego sami nie założą rodzin i nie zajmą się produkcją? Rozumiem, że beztroskie hasanie w pięknych sukniach po plebani, jedynie z gosposią i ministrantami u boku jest całkiem atrakcyjne, ale przecież potrzeba nam dzieci! Bóg tak nakazał, względy ekonomiczne państwa wymagają: rozmnażajmy się! Po co marnować spermę księży i jajniki zakonnic? Każdy z nich mógłby (oficjalnie) zasilić szeregi nowymi obywatelami. Dlaczego tylko CZYJĄŚ macicą, pochwą, penisem, spermą chcą rządzić, mówić jak z nich korzystać? Weźcie się sami panowie do roboty. Nie po to, aby porzucić potem dziecko na podłodze plebanii, ale po to, aby spełniać obowiązki o których grzmicie z ambon: zapładniać po bożemu, rodzić, wychowywać. Może takie rodziny księdza-zakonnicy adoptują kilka uratowanych przed aborcją niepełnosprawnych żyć, płaczących gdzieś w kącie sierocińca. Panowie, nie pouczajcie masturbujących się chłopców, sami weźcie się do roboty, a nie zabijajcie milionów żyć, gdzieś w samotności. Albo w miejscu publicznym, jak poniżej:




RELATED POSTS

0 komentarze